czwartek, 4 października 2012

Pranie

"-Kolor?
-Szarawy popielat.
-Dalej.
-Pierzynka (...)
-Dalej.
-Koszule bez prania.
-To te, nie. Innych nie mamy?
-Całych nie.
-A jakie?
-Półkoszulki. Dwie. Ale trzy ramiączka.
-Drobiazg. Co jeszcze?
-(...) Skarpetka.
-Pojedyncza?
-Tak.
-Pokaż! Czyś ty zwariował? Ty wiesz co to za skarpetka? Tam są wszystkie nasze oszczędności!
-Wybacz zapomniałem.(...) A co to są?
-Papiery bezwartościowe.
-Zupełnie?
-No niezupełnie. Można nimi, na ten przykład, drzwi uszczelnić. Włóż z powrotem. (...)
-Co tak rozrabiasz?
-Farbę!"

A na koniec: "CHRZĄSZCZ TO BRZMI DUMNIE"

Dialogi na cztery nogi. Strona pewnie 65 albo i szósta, ale ciężko stwierdzić, bo do góry nogami :P Mogło być i 99. Czy dziecko lat ośmiu czytając taką literaturę, może na starość wyrosnąć na człeka zdrowego na rozumie? Otóż nie. Okazało się, że jak dorosłam, to zostałam krasnoludkiem. Co za niefart.

Rzeczywistość powiada:
"-Rzuć te cmentarze! Powiedziałem skończ!
- One żyć mi dają!
-Grrrrr nie mogłabyś być taka...
- No jaka?
- Jak wszyscy? Normalna! Miałabyś dzieciaka to byś znormalniała."

A potem się mówi, że dzieci rodzą dzieci... ;-)