niedziela, 21 kwietnia 2013

Zabierzcie mnie stąd!

Dawno się z Tobą nie widziałam, wiem, przepraszam. Dużo czasu tu mam, wiesz? Nie ma do kogo mordy otworzyć, a jak już to w obcym języku. Jestem skazana na Twoje towarzystwo, co mi właściwie średnio odpowiada. Zawsze jednak wytkniesz mi wszystkie moje błędy, przypomnisz o każdej porażce i nie dasz zapomnieć. Okej, przynosisz mi też dużo fajnych wspomnień. Przez Ciebie mi się na wspominki zebrało. Jaki ładny był klasztor na Karczówce i jak to się piekło ciasto w środku nocy. Czasem przypominasz mi o zapachu babcinej drożdżówki. Babcia nie lubiła pralek, nie mogła się do nich przyzwyczaić i ciągle swoje rzeczy w ręku prała. Wszędzie misek nastawiane. A ile razy się o nie potknęłam... A pamiętasz jak razem z bratem "piekliśmy" babki z piasku, tyle że z prawdziwymi jajkami znalezionymi w tej szczelinie między garażem a szajerkiem? Szajerka już nie ma, a kury jakieś posłuszne, niosą się tylko w kurniku.

Uciekałam przed Tobą jak najdalej się da, zapychając kalendarz od rana do wieczora, żeby tylko nie mieć czasu na spotkanie. No i patrz, trafiło się nam spotkać w obcym mieście, ile to już lat będzie? Pewnie ze trzy, jak nie więcej.

Ale byś już sobie mogła iść, Aniu. Ja wcale nie chcę Cię lepiej poznawać...