krzywd swoich. Rzuciłby miecz krasnalowi w odblaskowej kamizelce i krzyknął "Stawaj do pojedynku!". I sam z zawzięciem i zacięciem toczyłby pojedynek na parkingu przed CH. Jak mały rycerz zadałby ostatni cios gnidzie ludzkiej, która powinna była pozostać zakrwawionym strzępem ciemnej materii w wychodku rodziców mieszkających wówczas gdzieś na zasranych ogródkach działkowych. Przywilej oglądania słońca w pozycji wyprostowanej bardziej należy się gorylom i Putinowi niż takim Koszałkom-Opałkom pełzającym po obitych parkingach. Łapy, nogi, graby, wielkie stopy, smród, nerw, ludzki ścierw.
Mścić chcę się. Tymczasem pakuje na budowie i trenuje niestrach wobec uniesionej w górę ręki. Siedem długich lat treningu nie czyni mistrzyni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.