O niebyciu wielbłądem, o posiadaniu obywatelstwa, o numerze buta, o niekaralności, niezaraźliwości, ZUS ZUO, pardą ZUA, DRA, a może Drat? Ile można. Dwa do przodu, trzy do tyłu. I przez bramki trzeba przejść, ale trzy. Można niby furtką z tyłu wyjść, bez trzech bramek, ale wejść się nie da. Z przyjemnością, brak parafki na każdej stronie, archiwalne przyzwyczajenie paginacji kart.
I po co to wszystko?
Jutra przecież może wcale nie być.
O księdzu z kamiennym sercem piszą, że wybacza wszystkim i prosi o wybaczenie. Wszystko jasne jednak i oczywiste jak słońce, niewinna ofiara mediów. Nażreć się, napić, wyłudzić kilka przysług, poopowiadać o ciężkiej pracy na Rusi, a w kancelarii udawać, że się nie zna tysiącpińćset nie dam kwitka, bo nie mogę. Oj potrafi. I anonimowe głosy są mniej ważne niż te z nazwiskiem. Powiedzcie to anonimowym tłumom Wielkiej Rewolucji...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.