środa, 15 maja 2013

Piłeczka

- Nie pogodziła się z nami nawet na łożu śmierci...
- Taka zawzięta, dlaczego?
- No właśnie, dlaczego?

No właśnie, dlaczego? Stojąc podczas różańca w niezbyt, jak na wiejskie pogrzeby, zatłoczonej kaplicy, zadawałam sobie to pytanie. Dlaczego właściwie miałaby? W obliczu nieszczęścia, umierając coraz mniejsza wśród coraz większych jakby poduszek, dlaczego właśnie ona miała odczuwać chęć wybaczania? Chrześcijańskie pół-pogańskie wychowanie i mózg robiły mi psikusy w przykościelnej kaplicy. Uhh... mózgu przestań! Wujek w lodówce, a ty co.
Ale właściwie dlaczego? Próbowałam nakłonić ją w swojej wszystkowiedzącej pozie do pojednania, zamknięcia spraw, przygarnięcia Kopciuszka i zostania dobrą wróżką. A dlaczego właściwie miałaby tak? Uhh na łożu śmierci pokazać wszystkim, że JA jestem ważna. Nie wybaczyć, gdy można, nie zamknąć spraw, gdy mija ostatnia szansa, zrobić wszystkim na złość.

- Ale im powiedziałam – powiedziała z błyskiem w oku. Chude ramionka podniosły się do góry i zacisnęły w pięści. A właściwie tylko jedna powstała z tego pięść. Druga od upadku nie mogła się już do końca zacisnąć. Nie pomagało ściskanie gumowej piłeczki z niewyraźnymi zarysami kontynentów.

Ściskała świat przed śmiercią.

...

wtorek, 14 maja 2013

Wojownik światła rzyga tęczą

Wojownikiem światła kurwa zostanę. Jak ten starszy pan.

Od buntu do rozpaczy. Od rozpaczy do buntu. Od euforii do smutku. I nazad.

Dajcie mi być samolubną. Dajcie mi nie być odważną chociaż trochę. Dajcie mi zadbać o siebie, zakleić rany plasterkiem, pogłaskać się samemu po głowie.

Ale nie, dzielna muszę być. Walczyć ze strachami. Nakurwiać salta i robić z siebie Wonderwoman. Dobrze, będę.